Inicjatorzy projektu


Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich


Fundacja Edukacyjna Perspektywy

Polskie uczelnie w światowych rankingach - inni biegną szybciej! PDF Drukuj

Wyniki głównych tegorocznych światowych rankingów uniwersytetów są dla polskich uczelni raczej mało optymistyczne. Generalnie biorąc, nasi liderzy (UW, UJ, PW) wśród Top 500 najlepszych uczelni świata spadli o kilkadziesiąt pozycji. Na pytanie, co się stało, czy winne są polskie uczelnie, czy też niedoskonałe rankingi, odpowiedź jest dosyć prosta. Nie są winne uczelnie, bo w istniejących polskich warunkach i tak należy uznać za sukces, że dwie z nich trzymają się jeszcze w czwartej setce. Nie są też winne rankingi, bo przy wszystkich swoich słabościach nieźle odzwierciedlają światowe realia uniwersyteckie. Po prostu: inni biegną szybciej! Bo stworzono im lepsze warunki, ale mają też chyba więcej serca do walki.

Poniżej zamieszczamy tekst Waldemara Siwińskiego, który zostanie opublikowany w najbliższym numerze Perspektyw, poświęcony rosnącej roli rankingów narodowych. Był to temat październikowej konferencji w Bratysławie: IREG Forum on Nationa Rankings, w której wzięła udział imponująca delegacja polskich uczelni.

W rankingowym ogrodzie

Narodowe rankingi uniwersytetów to element światowego krajobrazu szkolnictwa wyższego. Oto siedem powodów, dla których ich znaczenie rośnie.

Czy dzisiaj można wyobrazić sobie szkolnictwo wyższe na świecie bez rankingów uniwersyteckich? Ostatnich kilka lat zdominowanych było przez burzliwą debatę o rankingach międzynarodowych. Rok temu, podczas konferencji IREG-5 w Berlinie, postawiłem nawet tezę, że rozpoczęła się Światowa Wojna Rankingowa…I choć ta wojna jeszcze trwa, to jednym z jej trwałych rezultatów jest ugruntowanie przekonania, że rankingi globalne są i będą.

Potwierdzają to również wnioski z analizy Global university rankings and their impact, którą prof. Andrejs Rauhvargers przygotował na zamówienie European University Association. Stwierdza w niej: – Mimo wielu braków, stronniczości i wad rankingi cieszą się wysokim poziomem akceptacji wśród zainteresowanych i szerokiej opinii publicznej ze względu na ich prostotę i zorientowany na odbiorcę typ informacji. Dlatego rankingi uczelni nie znikną; przeciwnie, należy spodziewać się, że liczba rankingów wzrośnie, jakkolwiek będą one bardziej wyspecjalizowane.

Powtórzmy teraz początkowe pytanie w odniesieniu do rankingów przygotowywanych w poszczególnych krajach: Czy dzisiaj możemy wyobrazić sobie rozwój szkolnictwa wyższego bez narodowych rankingów uniwersytetów?

W moim głębokim przekonaniu: NIE – NIE MOŻEMY.

Aby udowodnić tę tezę chciałbym odwołać się do debaty podczas międzynarodowej konferencji – IREG Forum on National Rankings, która obradowała w październiku br. w Bratysławie. Była to doskonała okazja do obserwacji trendów rozwoju rankingów narodowych na świecie.

Patrząc z tej platformy obserwacyjnej można zobaczyć piękny widok: rankingi narodowe rozkwitają, a w rankingowym ogrodzie pojawia się coraz więcej nowych kwiatów. Co decyduje o tym imponującym rozwoju rankingów narodowych?

Przyczyn rosnącego znaczenia narodowych rankingów uniwersytetów jest wiele. Warto zwrócić uwagę na kilka z nich.

Siedem argumentów.

Po pierwsze. Rankingi narodowe zwiększają konkurencyjność uczelni.

Przeanalizujmy obecność rankingów w krajach, które zajmują czołowe miejsca w rankingach międzynarodowych. Oto country classification według listy Top 100 uniwersytetów w Rankingu Szanghajskim 2011. Znajdujemy tam uczelnie z 16 krajów. Sprawdźmy teraz, czy istnieją w nich rankingi krajowe. Rezultat analizy prezentujemy w tabeli 1.

Jak widzimy, posiadanie dobrego, niezależnego rankingu nie zaszkodziło ani uniwersytetom amerykańskim, ani brytyjskim, japońskim, kanadyjskim, niemieckim… Zależność jest jednoznaczna: kraje, które posiadają najwięcej uczelni światowej klasy, mają również dobrze rozwinięte i cieszące się dużym prestiżem rankingi krajowe.

Po drugie. Rankingi narodowe pokonują ograniczenia rankingów globalnych.

Wiemy, jak skromny i ograniczony jest zestaw wskaźników i porównywalnych danych umożliwiających spójny opis szkolnictwa wyższego w różnych krajach. Dlatego autorzy rankingów globalnych zawsze mają trudności w ustaleniu zadowalająco szerokiego spektrum wskaźników. Poza grupą kryteriów bibliometrycznych, wszystkie inne wskaźniki mają silne uwarunkowania kulturowe i preferują konkretne systemy organizacyjne nauki i szkolnictwa wyższego. Jest to nieuniknione, gdyż rankingi są narzędziem oceny jakościowej.

Rankingi krajowe są o wiele bardziej rozwinięte – w porównaniu z międzynarodowymi – ze względu na swoją o 20 lat dłuższą historię, licząc od publikacji pierwszego rankingu US News & World Report. Rankingi krajowe są też bardziej wrzechstronne, gdyż na poziomie kraju uczelnie działają w podobnych systemach kulturowych i prawnych oraz istnieją zestawy porównywalnych danych. Ułatwia to zdefiniowanie szerokiego zestawu kryteriów, wspólnych dla ocenianych grup uczelni. Obraz uczelni ocenianych na poziomie krajowym jest pełniejszy i bogatszy, niż w przypadku ocen międzynarodowych.

Po trzecie. Rankingi narodowe to efektywna metoda zapewniania jakości szkolnictwa wyższego.

Należą one do grupy narzędzi, podobnie jak akredytacja i benchmarking, używanych do poprawy jakości szkolnictwa wyższego. Sama akredytacja nie rozwiązuje problemu jakości. Mimo że w Europie działa kilkadziesiąt komisji i organizacji akredytacyjnych, to Komisja Europejska właśnie ogłosiła wielki alarm, że europejskie uniwersytety coraz bardziej odstają od amerykańskich i azjatyckich. Dlatego potrzebne są radykalne działania na rzecz ich modernizacji. Oznacza to, że akredytacja zawiodła – ona działa skutecznie, ale jedynie w zakresie ustalania dolnego (minimalnego) poziomu jakości. Jej działanie charakteryzuje się też dużą inercją. Rankingi takich ograniczeń nie mają.

Potwierdził to w jednym z wywiadów prof. Marek Rocki, szef Polskiej Komisji Akredytacyjnej: – Wyniki Rankingu Perspektyw w pełni korespondują z rezultatami postępowań akredytacyjnych prowadzonych przez PKA. W rzeczywistości ranking dostarcza nawet pełniejszego obrazu uczelni, gdyż bierze pod uwagę więcej kryteriów i wskaźników, i analizuje je głębiej. Rankingi, aktualizowane corocznie, są także bardziej aktualne.

Po czwarte. Rankingi narodowe dają lepszą informację dla potencjalnych studentów z zagranicy.

Jedną z cech rankingów globalnych jest niezamierzona dezinformacja na temat oferty uczelni w poszczególnych krajach. Odbiorcy tych rankingów, zainteresowani na przykład studiami w Polsce dowiedzą się z przytaczanego już tutaj Rankingu Szanghajskiego, że w Polsce istnieją dwie liczące się uczelnie: Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Warszawski.

Znakomitych uczelni jest oczywiście w Polsce więcej. Ale o tym, które z nich się liczą i jakie są ich silne strony, potencjalny student obcokrajowiec może dowiedzieć się wyłącznie z rankingu przygotowywanego przez Fundację Edukacyjną Perspektywy.

Po piąte. Rankingi narodowe ułatwiają monitoring wdrażania reform podejmowanych przez władze uniwersyteckie i ministerialne w różnych krajach.

Rankingi międzynarodowe są w tym zakresie na nic, bo uwzględniają zaledwie kilkaset uczelni na świecie (magiczna grupa 500). Teoretycznie mogłyby uwzględniać więcej, ale wiemy, że drastycznie wtedy spada zdolność rozróżniania (różnice między kolejnymi uczelniami stają się coraz mniejsze). Również czas uzyskania informacji zwrotnej jest nie do przyjęcia, gdyż feedback w przypadku rankingów międzynarodowych działa z dużym opóźnieniem.

Jedyna uczciwa podpowiedź dla ambitnych rektorów brzmi: – Bierzcie pod uwagę rankingi krajowe. Zwłaszcza, że jedynie poprzez poprawę pozycji w swoim kraju możecie trafić na lepsze pozycje w rankingach międzynarodowych!

Po szóste. Nowe generacje baz danych ułatwiają tworzenie lepszych rankingów narodowych.

Jedną z głównych przesłanek rozwoju rankingów narodowych stał się dostęp do elektronicznych baz danych (takich jak SCOPUS) posiadających rozbudowane narzędzia analityczne na poziomie poszczególnych krajów. Kilka lat temu takich możliwości nie było i tworzenie rankingów narodowych wymagało nieproporcjonalnie dużych nakładów pracy i pomysłowości. Dzisiaj jest to łatwiejsze.

Na ten „metodologiczny optymizm” zwraca też uwagę prof. Ulrich Teichler w podsumowaniu książki University rankings – Theoretical Basis, Methodology and Impacts on Global Higher Education. Jeden z przewidywanych przez siebie scenariuszy określił on jako „zwrot ku rankingom wysokiej jakości” (turn towards high quality ranking).

Pisze Teichler: Nie ma powodu, aby wykluczyć możliwość scenariusza „zwrotu ku rankingom wysokiej jakości”. Metodologiczny optymizm może mieć podstawy twierdząc, że ci, którzy są zaangażowani w przygotowywanie rankingów oraz ci, którzy finansują rankingi lub inne systemy informacyjne, na których one się opierają, zechcą dążyć do większej złożoności rankingów, a także do szerszego rozumienia koncepcji „ważności” niż obecnie.

Bardzo mi się ta opinia podoba!

Po siódme. Pojawiają się nowe rankingi narodowe.

O rosnącej atrakcyjności rankingów narodowych świadczy też podejmowanie w kolejnych krajach wysiłków nad przygotowaniem własnych rankingów. Podczas IREG Forum w Bratysławie nowe inicjatywy rankingowe zaprezentowali uczestnicy z Chin, Rumunii, Litwy, Turcji, Rosji, Włoch i Bułgarii. Własne rankingi zaczęły przygotowywać również kraje południowoamerykańskie i azjatyckie. Rankingi narodowe przygotowywane są już regularnie w ponad 60 krajach!

Integralne ogniwo

Można przytoczyć wiele innych racji za rankingami narodowymi. Proponuję jednak uznać, iż powyższe siedem argumentów wystarczająco przekonuje, że posiadanie własnego rankingu uczelni świadczy o nowoczesności systemu szkolnictwa wyższego w danym kraju.

Kraje z rozwiniętymi systemami szkolnictwa wyższego posiadają, oprócz uniwersytetów, wiele instytucji wspierających dydaktykę, badania i rozwój. Są wśród nich narodowe komisje akredytacyjne, krajowe konferencje rektorów, agencje wspierające międzynarodową mobilność studentów i naukowców (DAAD, CampusFrance, Nuffic i inne), czy też narodowe fundacje wspierające badania podstawowe i stosowane. Ale w XXI wieku to już nie wystarcza. Aby dany kraj mógł dzisiaj efektywnie korzystać z potencjału innowacyjnego tkwiącego w jego szkolnictwie wyższym – musi posiadać narodowy ranking uniwersytetów, przygotowywany profesjonalnie przez niezależne organizacje.

WALDEMAR SIWIŃSKI