Newsletter Study in Poland

Autonomia i odpowiedzialność - wywiad z prof. dr hab. Katarzyną Chałasińską-Macukow PDF Drukuj
 Wywiad z prof. dr hab. Katarzyną Chałasińską-Macukow, rektor Uniwersytetu Warszawskiego, przewodniczącą Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

– Powód rozmowy jest wyjątkowy – 15 lat działalności Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Trzeba dodać – wyjątkowo burzliwych lat, bo w ostatnim dwudziestoleciu przez polskie szkolnictwo wyższe przetoczyła się prawdziwa rewolucja. Pani Rektor była nie tylko uczestnikiem, ale przede wszystkim animatorem tych przemian, pełniąc kolejno funkcję dziekana, prorektora, rektora UW i równolegle – przewodniczącej KRASP. Które ze zmian uznaje Pani za najbardziej wartościowe?

– Rzeczywiście 17 lat z mojego zawodowego życiorysu pokryło się z przemianami polskiego szkolnictwa wyższego.
Za początek „rewolucji edukacyjnej” w Polsce uznaje się rok 1995 – wtedy pojawiło się wiele szkół niepublicznych i zaczęto używać hasła „rynek edukacyjny”. W kolejnych latach liczba uczelni rosła już lawinowo. Dziś mamy ich 470 – pewnie najwięcej w Europie. Podobnie wzrastała liczba studentów. Podam przykład z Uniwersytetu Warszawskiego. W 1995 r., czyli wtedy gdy zostałam dziekanem Wydziału Fizyki, na wszystkich kierunkach studiowało u nas około 39 tys. studentów. Dziś jest ich ponad 53 tysiące, a w rekordowym roku 2005 było nawet 56 tysięcy. W całej Polsce studiują blisko 2 miliony osób.

To jest już zupełnie inny kraj, inny system szkolnictwa wyższego. Pod wieloma względami niewolny od wad. Bo jak zapewnić jakość kształcenia, gdy studia rozpoczyna połowa maturzystów z każdego rocznika?

Ale było też wiele zmian, które możemy jednoznacznie zakwalifikować jako pozytywne. Uczelnie mają autonomię, jakiej nie miały przez lata. Polska jest członkiem Unii Europejskiej, co w znaczący sposób wpłynęło na wizerunek szkół wyższych, wprowadziliśmy trójstopniowy podział studiów wynikający z procesu bolońskiego, a teraz wprowadzamy Krajowe Ramy Kwalifikacji. Wiele uczelni prowadzi ożywioną współpracę naukową z uczelniami z całego świata, za pieniądze z UE udało nam się wyremontować istniejące budynki i wybudować nowoczesne laboratoria.

– Z tego opisu jako wartość wyłania się autonomia uczelni …

– Przyglądając się międzynarodowym porównaniom szkół wyższych zobaczymy, że najlepiej wypadają w nich te uczelnie, które mają dużą swobodę w tworzeniu nowych wydziałów i jednostek, zatrudnianiu pracowników i decydowaniu o ich pensjach, kształtowaniu programów nauczania, pobieraniu czesnego czy inwestowaniu pieniędzy pochodzących z dotacji państwowej. Jednym zdaniem – dobre są te uczelnie, które mają dużą autonomię.

A jak to wygląda w Polsce? Ostatnio KRASP, wspólnie z konferencjami rektorów z Niemiec i Danii brał udział w projekcie Autonomy Scorecard, realizowanym przez European University Association, którego celem było wskazanie tych uczelni w Europie, które mają najwyższy poziom autonomii. Okazało się, że Polska jest gdzieś w połowie stawki. Polskie uczelnie mają sporą swobodę w tworzeniu własnych programów nauczania, ale borykają się z licznymi utrudnieniami np. w zakresie prowadzenia własnej polityki finansowej.

– I tu przechodzimy do roli, jaką w swojej piętnastoletniej historii odegrał KRASP.

– Cele utworzenia KRASP były bardzo ambitne: inspirowanie współpracy między uczelniami, zabieganie o społeczne poparcie dla szkolnictwa wyższego, czy prezentowanie wspólnego stanowiska w dyskusjach dotyczących prawa regulującego działanie szkół wyższych. Zaledwie kilka lat po utworzeniu Konferencji, w 2005 r. zyskała ona umocowanie ustawowe, co najlepiej świadczy o jej rosnącej roli.

Na koncie Konferencji jest kilka ważnych dokumentów, za najważniejsze z nich uważam przygotowany na 10-lecie KRASP kodeks „Dobre praktyki w szkołach wyższych” i „Strategię rozwoju szkolnictwa wyższego 2010-2020”, która została opublikowana ponad dwa lata temu. Prace nad tym ostatnim dokumentem trwały wiele miesięcy.

– To chyba drugi tak ważny moment w historii i rozwoju KRASP, bo za pierwszy uznaję współudział w tworzeniu ustawy z 2005 roku, co było przejawem mądrości środowiska akademickiego. Decyzja o stworzeniu środowiskowej strategii rozwoju szkolnictwa wyższego w najbliższych 20 latach miała swój początek w dość dramatycznych okolicznościach.

– Nie nazwałabym ich „dramatycznymi”, to za duże słowo. Ale rzeczywiście, gdy Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego tak rozpisało warunki przetargu na przygotowanie strategii, że KRASP nie mógł wziąć w nim udziału, postanowiliśmy przygotować własny dokument. To był ruch, który bardzo nas zintegrował.

– Wnerwiła nas decyzja Pani Minister – powiedziała Pani dwa lata temu, kiedy ogłaszała tę strategię, i dlatego przygotowaliście własną.

– Zachowanie ministerstwa w tej sprawie było niezrozumiałe, stąd moja reakcja.
Bardzo się jednak cieszę, że podjęliśmy decyzję o przygotowaniu strategii. Dzięki licznym dyskusjom, które odbyły się w trakcie opracowywania dokumentu i już po jego opublikowaniu nasza wiedza, a pewnie też świadomość społeczna na temat tego, czym jest i czym być powinno szkolnictwo wyższe, znacząco wzrosła.

A dziś rozwiązania o których dyskutowaliśmy, pojawiają się w ustawach i rozporządzeniach. Jednym z nich jest np. sprawa powołania Państwowej Agencji Wymiany Akademickiej, która zajmowałaby się m.in. promowaniem studiów w Polsce za granicą – na wzór niemieckiej DAAD, czy francuskiego CampusFrance. Ten pomysł pojawił się w naszej strategii, a teraz będzie realizowany przez ministerstwo.

Ale największą wartością było to, że dzięki tej strategii przedstawiciele środowiska akademickiego zaczęli patrzeć szerzej – nie tylko na własne uczelnie, czy regiony, ale cały system wyższej edukacji w Polsce.

– Ale teraz nastąpi duża wymiana władz akademickich, w związku z kończącą się kadencją władz rektorskich. Czy ta integracja zostanie zachowana?

– Sądzę, że tak. Choć oczywiście w dużej mierze zależy to od samych rektorów.

– Kiedy w 2008 została Pani przewodniczącą KRASP, to powiedziała, że będzie kontynuować jego działania, żeby KRASP nadal pozostawał lekarstwem na samotność rektora. Zabrzmiało jak grupa wsparcia…

– To nie jest grupa wsparcia. Bardziej uprawnione byłoby nazwanie KRASP instytucją lobbingową.

W tej chwili największą bolączką każdego rektora jest bałagan prawno-legislacyjny. Znowelizowana ustawa „Prawo o szkolnictwie wyższym” jest w wielu miejscach przeregulowana, a ustawy o finansach publicznych i zamówieniach publicznych, którym podlegają uczelnie, zupełnie nie uwzględniają ich specyfiki. KRASP jest jedyną instytucją, która może wpływać na zmianę prawa regulującego funkcjonowanie nauki i szkolnictwa wyższego. Dlatego jest tak ważny dla wielu rektorów.

– Jak sytuuje się KRASP na forum europejskim?

– Chyba nigdy dotąd nie był tak aktywny na tym forum. Działalność Konferencji w tym zakresie ma wiele wymiarów, ale najlepiej rozwija się współpraca ze European University Association – Stowarzyszeniem Uniwersytetów Europejskich. KRASP jest partnerem w kilku projektach realizowanych przez EUA. O zakończonym właśnie projekcie pt. Autonomy Scorecard już wspominałam. Ale bierzemy też udział w projektach, których celem jest porównanie różnych form kształcenia doktorantów w uczelniach europejskich i zacieśnianie współpracy środowisk akademickich Unii Europejskiej i Ameryki Łacińskiej. Co ciekawe, występujemy w tych przedsięwzięciach, jako równoprawny partner obok konferencji rektorów z innych państw, w tym obok takich tuzów jak Konferencja Rektorów Niemieckich, która zatrudnia 70 osób, jest finansowana przez państwo i ma w budżecie 2 mln euro. Dla porównania: budżet KRASP na prowadzenie biura wynosi pół miliona złotych, utrzymujemy się ze składek członkowskich i zatrudniamy trzy osoby oraz sekretarza generalnego, którym od 1999 roku nieprzerwanie jest prof. Andrzej Kraśniewski.

– A to, że nie jesteście finansowani przez państwo to dobrze, czy źle?

Myślę, że to dobrze, bo jesteśmy niezależni.

– Czy szykują się zmiany struktury KRASP? Myślę na przykład o konferencjach rektorów konkretnych profilów uczelni, jak pedagogicznych, rolniczych, podczas gdy te różnice coraz bardziej się zacierają.

– Na razie o takich zmianach nie było mowy. Jeśli się jednak okaże się, że zdaniem rektorów, członków KRASP jest taka potrzeba, to oczywiście można je wprowadzić.

W trakcie prac nad nowym statutem KRASP, ostatecznie przyjętym pod koniec ubiegłego roku wprowadziliśmy za to zmiany w składzie komisji merytorycznych. Chcielibyśmy by w przyszłej kadencji, w większym stopniu niż dotychczas, opierały się one na aktywności byłych rektorów, którzy mają sporo doświadczenia, ale i więcej czasu niż urzędujący szefowie uczelni. W tej kadencji komisje nie działały może tak, jak bym chciała, bo ich członkowie nie byli w stanie się w pełni zaangażować w pracę na rzecz całego środowiska właśnie z powodu licznych zajęć na swoich uczelniach. Bardzo aktywna była tylko komisja ds. prawnych i organizacyjnych, której przewodniczącym jest prof. Jerzy Woźnicki. Zresztą prof. Woźnicki wspiera KRASP w podwójnej roli. Nie tylko jako szef tej komisji, ale również jako prezes Fundacji Rektorów Polskich. Bez współpracy z FRP nie zrobilibyśmy bardzo wielu rzeczy. To jedyny prawdziwy think tank wspierający szkolnictwo wyższe w Polsce. Na Fundację spadł główny ciężar prac związanych z przygotowywaniem „Strategii rozwoju szkolnictwa wyższego w latach 2010-2020”, opracowanej wspólnie z KRASP i KRZaSP.

Ale przed nami jeszcze wiele do zrobienia. Jednym z zadań KRASP na następną kadencję powinna być promocja uczelni jako tych instytucji, w których nauka jest równie ważna jak nauczanie. Jesteśmy w tej chwili trochę w cieniu Polskiej Akademii Nauk, zupełnie zresztą niesłusznie, bo w dziedzinie badań wiele polskich uczelni w niczym nie ustępuje Akademii.

– Jakie więc będą zalecenia ustępującej przewodniczącej KRASP, swoisty „testament”?

– Na pewno w następnych latach KRASP musi mówić też głośniej i częściej o sprawach dotyczących etyki w szkołach wyższych. Coraz więcej jest przypadków, z którymi powinniśmy zdecydowanie walczyć. Zapanowało jakieś rozprzężenie, częściej się słyszy o zawodowej nieuczciwości. Trzeba więc przypominać o przyjętym 5 lat temu przez Konferencję kodeksie „Dobre praktyki w szkołach wyższych”. Zawarte tam zobowiązania wcale się nie zestarzały – wydaje się nawet, że wręcz zyskały na znaczeniu.

Druga kwestia, na którą moi następcy będą musieli położyć szczególny nacisk, to dywersyfikacja szkolnictwa wyższego. Trzeba się będzie skupić na odbudowie prestiżu i jakości kształcenia zawodowego. W tej chwili niemal każda uczelnia chce być uniwersytetem. Tymczasem są nam tak samo potrzebne uniwersytety, jak i wyższe szkoły zawodowe. Żadna z tych uczelni nie jest ani lepsza, ani gorsza. One mają po postu różną misję. Te pierwsze kształcą osoby wszechstronne, które mają sobie poradzić w wielu różnych dziedzinach. Rolą tych drugich jest zaś przygotowanie specjalistów w konkretnych zawodach.

Trzecie zagadnienie to zmiany w egzaminach maturalnych, które mają wejść w życie w 2015 roku. Od tego, jak będą wyglądały matury i edukacja na poziomie niższym, w dużej mierze będzie zależała też kondycja szkół wyższych. Dlatego KRASP będzie musiał być w tej sprawie bardzo aktywny.

– Jak KRASP obchodzi swoje 15. urodziny?

– Obchody odbędą się w dniach 24-26 maja w Warszawie. Ich gospodarzami są Uniwersytet i Politechnika. Stolica będzie w tych dniach najbardziej „rektorskim” miejscem w Polsce. W sesji jubileuszowej wezmą udział rektorzy, członkowie KRASP, którzy kończą w tym roku urzędowanie i ci, którzy od 1 września przejmą ich funkcje. Sesja połączona jest z posiedzeniem Zgromadzenia Plenarnego, w trakcie którego zostanie wybrany nowy przewodniczący Konferencji. Patronat nad uroczystością objął prezydent RP, a na czele komitetu honorowego stanęła minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Rozmawiała
Lidia Jastrzębska