Newsletter Study in Poland

Prof. Grzegorz Wrochna – najbardziej międzynarodowy polski naukowiec

Prof. Grzegorz Wrochna, dyrektor Narodowego Centrum Badań Jądrowych, to naukowiec, który może poszczycić się imponującą siecią kontaktów naukowych i wspólnych przedsięwzięć badawczych. Jury konkursu Elsevier-Perspektywy uhonorowało go SciVal Best Connectivity Award.


prof. dr hab.
Grzegorz Wrochna

Dyrektor Narodowego Centrum Badań Jądrowych

Prof. Grzegorz Wrochna ma ogromny wkład we współpracę polskich uczonych z setkami ośrodków na świecie skupionych na badaniach cząstek elementarnych w CERN pod Genewą. Przez wiele lat uczestniczył w poszukiwaniu bozonu Higgsa, który został odkryty w tym roku.

Po odkryciu tzw. cząstki Higgsa powiedział, że to największe odkrycie naukowe XXI w. o skali przekraczającej lot człowieka na Księżyc.

Czy to znaczy, że większego odkrycia już nie będzie? – Mam nadzieję, że eksperymenty przy zderzaczu LHC w CERN przyniosą jeszcze wiele odkryć, a jeśli wśród nich będą nowe, egzotyczne cząstki, mogą nawet przyćmić sławę cząstki Higgsa. Aby cząstkę Higgsa lub inną, jeszcze bardziej egzotyczną wyprodukować, trzeba zderzać protony miliard razy na sekundę, a następnie wybrać z tych zderzeń te, w których pojawiło się coś niezwykłego. Polscy fizycy zaangażowani byli w budowę detektorów rejestrujących powstałe w tych zderzeniach cząstki, projektowanie elektroniki dokonującej wstępnej selekcji, symulacje komputerowe działania tych systemów, a obecnie biorą udział w analizie danych.

Prof. Wrochnę pytamy o rolę przypadku w pracy naukowca, zwłaszcza w takich dziedzinach, którymi sam się zajmuje: cząstki elementarne, cząstki w zderzeniu hadronów. Czy wszystko precyzyjnie można zaplanować i zaprogramować, by na końcu eksperymentu stwierdzić, że to tylko przypadek? – Eksperymenty takie jak te w CERN – odpowiada prof. Wrochna – planuje się i przygotowuje przez nawet 20 lat, przez zespoły liczące dziś aż 2-3 tysiące naukowców. Niewiele więc tu miejsca na przypadek. Ale moje ulubione miejsce pracy to ogony rozkładów prawdopodobieństwa, czyli zjawiska, które zdarzają się niezmiernie rzadko, przedsięwzięcia, które mają małe prawdopodobieństwo sukcesu, ale dużą wagę. Uczestnicząc w projektowaniu eksperymentu CMS w CERN skupiałem się na tym, żeby aparatura „nie przegapiła” jakichś egzotycznych zjawisk, nawet takich, o jakich fizykom teoretykom się nie śniło.

Profesor ma na swoim koncie wiele eksperymentów i doświadczeń naukowych. Jednym z nich jest eksperyment astrofizyczny „Pi of the Sky”. W ramach projektu polscy naukowcy zbudowali teleskopy – roboty, które mogą samodzielnie prowadzić obserwacje dużych obszarów nieba, zbierać i na bieżąco przetwarzać dane, jak również automatycznie wykrywać pojawiające się na niebie błyski.

W działalności i dorobku naukowym prof. Wrochny, wypełnionych trudnymi do zrozumienia dla laika terminami i eksperymentami mieści się także praca edukacyjna i popularyzatorska. Profesor przywiązuje do niej duże znaczenie. – Fizyk, noblista Richard Feynmann powiedział: „jeśli nie potrafisz opowiedzieć babci co robisz, to znaczy, że sam tego nie rozumiesz”. Może trochę przerysował, ale ja dążyłbym do tego, żeby każdej publikacji naukowej towarzyszył artykuł popularnonaukowy wyjaśniający jej istotę.

W uzasadnieniu nagrody Kapituła podkreśliła ogromny wkład prof. Wrochny we współpracę polskich grup z setkami ośrodków na świecie skupionych na badaniach cząstek elementarnych w CERN. – CERN to miejsce, gdzie można spotkać pracujących wspólnie fizyków z krajów będących ze sobą formalnie w stanie wojny. Tam przekonałem się, że szeroka współpraca międzynarodowa, to podstawa współczesnej nauki. Nauczyłem się także organizowania pracy dużych zespołów badawczych, co teraz bardzo mi się przydaje na stanowisku dyrektora instytutu. Największym moim osiągnięciem na tym polu jest doprowadzenie do połączenia instytutów badawczych w Świerku, rozbitych jeszcze w stanie wojennym. Narodowe Centrum Badań Jądrowych zatrudnia dziś ponad 1000 pracowników i może się pochwalić ponad 300 publikacjami rocznie osiągającymi co roku ok. 5000 cytowań.

Na naukowy Olimp prowadziła długa i świadoma wędrówka. Zainteresowanie naukami wyniósł z domu rodzinnego i rozwijał w szkole. – Pierwszą grubszą książką, którą przeczytałem, był „Wszechświat i jego zagadki” – podręcznik licealny mojej mamy – wspomina. – To zrodziło zainteresowanie astronomią i lotami kosmicznymi. W szkole podstawowej pasjonowałem się głównie matematyką. Zainteresowanie fizyką przyszło w liceum, dzięki wspaniałym nauczycielom, świetnie wyposażonej pracowni fizycznej i niesamowitej atmosferze panującej w liceum im. Kochanowskiego w Radomiu. Miesiąc temu szkoła świętowała swoje stulecie. Na uroczystości było aż gęsto od profesorów z różnych dziedzin, których przygoda z nauką rozpoczęła się od startu w olimpiadach przedmiotowych.

I jeszcze pytanie o rodzinę, zainteresowania pozanaukowe, relaks, lektury. Profesor jest ojcem czwórki dzieci – córki i trzech synów. Najmłodszy syn urodził się w 1992 r., kiedy profesor rozpoczynał naukowe eksperymenty w CERN. Dziś, student informatyki, korzysta z technologii, które wówczas w CERN dopiero testowano. Żona Małgorzata jest malarką.

Dla relaksu najchętniej słucham muzyki: Mike Oldfield, Pink Floyd, Enya, ale także muzyki dawnej, średniowiecznej. Z żoną dzielimy upodobanie w tej właśnie epoce. Ktoś, kto nazwał wieki średnie wiekami ciemnymi, pewnie nie miał styczności z żadnym uniwersytetem. To właśnie średniowiecze jest kolebką nauki, bo przecież wtedy powstały uniwersytety – instytucje zajmujące się profesjonalnie tworzeniem i krzewieniem nauki. Podobnie w muzyce i malarstwie. Żona obecnie pracuje nad Drogą Krzyżową do kościoła Zmartwychwstania na warszawskim Targówku. Styl obrazów nawiązuje do pięknych tradycji polskiego malarstwa wieków średnich, którego unikalny charakter, czerpiący ze skarbców Zachodu i Wschodu przypomina o prawdziwych korzeniach jedności Europy – mówi prof. Wrochna.