Newsletter Study in Poland

WYWIAD Z REKTOREM - prof. Alojzy Szymański: Uczelnia dobra jak chleb

Powstały 200 lat temu Instytut Agronomiczny był pierwszą polską uczelnią kształcącą w dziedzinie rolnictwa. Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego - znana w świecie jako Warsaw University of Life Sciences - obejmuje swoim zakresem praktycznie wszystkie aspekty naszego życia, od rolnictwa i leśnictwa po ekonomię i infrastrukturę. SGGW ma już 140 000 absolwentów!

Rozmowa z prof. dr. hab. Alojzym Szymańskim, rektorem Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

- Panie Rektorze, założony 200 lat temu Instytut Agronomiczny w Marymoncie i współczesna Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego to uczelnie z pozoru zupełnie różne. Czy coś z ducha tamtych, pionierskich czasów, jest nadal aktualne w wieku XXI?

- Oczywiście! W 1816 roku grupa światłych ludzi, takich jak: Stanisław Staszic, Stanisław Kostka Potocki, Ignacy Sobolewski, Adam Jerzy Czartoryski, Samuel Bogumił Linde, generał Stanisław Zajączek, Franciszek Drucki-Lubecki i inni, doprowadzili po powstania Instytutu Agronomicznego w Marymoncie. Przyświecała im idea: niech na ziemi polskiej będzie dostatek żywności. Aby to osiągnąć, trzeba było rozpocząć kształcenie zawodowe, przeznaczone dla młodych ludzi z różnych warstw społecznych. Na kursie wyższym kształcono ekonomów i zarządców dóbr, na niższym - przyszłych włodarzy, owczarzy, gorzelników i ogrodników.

- Można to uznać za pierwowzór studiów pierwszego i drugiego stopnia. Ale zdobywanie praktycznej wiedzy, która służyła później rozwojowi polskiej gospodarki, było także przejawem patriotyzmu.

- Byliśmy pionierami kształcenia rolniczego: Instytut Agronomiczny był pierwszą uczelnią rolniczą w Polsce i czwartą w Europie. Nie tylko zapewniał dobrze wykształcone kadry dla gospodarki Królestwa Polskiego, ale także wzmacniał postawy patriotyczne swoich studentów, przechowywał polskość w czasach zaborów. Studenci walczyli w powstaniach narodowych, byli członkami Legii Akademickiej. Z tych patriotycznych tradycji jesteśmy równie dumni jak z osiągnięć naukowych naszej uczelni.

- Myślę, że mimo upływu dwóch stuleci, rola kształcenia w SGGW jest równie doniosła. Absolwenci przyczyniają się do postępu cywilizacyjnego w wielu dziedzinach.

- 57 procent naszych studentów pochodzi ze wsi i małych miasteczek. Po studiach połowa z nich wraca w rodzinne strony i rozpoczyna tam pracę. Zakładają piekarnie, masarnie, browary, gospodarstwa agroturystyczne. Na wsi żyje w tej chwili 10 procent ludzi z wyższym wykształceniem - znaczna część z nich to nasi absolwenci.

- Gdy spojrzy się na listę kierunków i specjalności oferowanych przez SGGW, można uświadomić sobie, że ludzie tu wykształceni decydują praktycznie o każdym aspekcie naszego życia...

- Mamy w tej chwili 37 kierunków studiów obejmujących praktycznie wszystkie dziedziny ludzkiej aktywności od rolnictwa i hodowli zwierząt, weterynarii, przez infrastrukturę, nauki ekonomiczne, produkcję żywności, leśnictwo, dietetykę aż po turystykę i hotelarstwo. A to oznacza, że od naszych absolwentów zależy to, czy żywność będzie zdrowa i bezpieczna dla ludzi, i to, czy pociągi warszawskiego metra pojadą bezpiecznie w tunelach. To wielka odpowiedzialność, a odpowiedzią może być tylko stałe podnoszenie jakości kształcenia.

- Nie da się tego osiągnąć bez poważnych inwestycji w badania.

- Rozwój uczelni widzimy właśnie w tworzeniu kolejnych nowoczesnych laboratoriów i centrów naukowo-wdrożeniowych. W planie jest m.in. Centrum Żywności i Żywienia odpowiadające na potrzeby współczesnego społeczeństwa.

- No właśnie - kiedy powstawał Instytut Agronomiczny w Marymoncie, najważniejszym celem kształcenia studentów było zapewnienie dostatku żywności. 200 lat później największym wyzwaniem jest produkowanie żywności dobrej jakości i bezpiecznej dla konsumentów.

- I w tej dziedzinie SGGW ma ogromne zasługi. Nie wszyscy wiedzą, że Polska jest największym producentem drobiu w Europie. Że jesteśmy największym eksporterem jabłek i innych owoców. Ale wszyscy, gdy przychodzą do sklepu, widzą na półkach ogromną różnorodność produktów. Bez wielkiej przesady można powiedzieć, że to dzięki SGGW, bo kształcimy rolników, zootechników, lekarzy weterynarii, specjalistów od przetwórstwa żywności i dietetyki, ekonomistów, handlowców, marketingowców, czyli wszystkich, którzy są potrzebni, żebyśmy jedli smacznie, zdrowo i bezpiecznie. Zdrowe zwierzęta hodowlane to zdrowa żywność dla człowieka. Nasz Wydział Medycyny Weterynaryjnej ma status Krajowego Naukowego Ośrodka Wiodącego. W październiku 2015 r. uruchomiliśmy przy tym wydziale ultranowoczesne Centrum Badań Biomedycznych. To doskonały przykład, jak badania naukowe mogą być skutecznie wykorzystane w gospodarce. W tym przypadku efekt prac naukowych prowadzonych na zwierzętach będzie można wykorzystywać w leczeniu różnych chorób u ludzi, zwłaszcza w leczeniu nowotworów. Badania będą prowadzone z zachowaniem wszystkich norm etycznych. Jako ciekawostkę mogę dodać, że do badań sprowadziliśmy specjalną rasę świń aż z Gwinei. Przyleciały samolotem…

- Współczesnej nauki nie da się tworzyć bez ścisłych kontaktów z innymi ośrodkami naukowymi. Lista uczelni, z którymi współpracuje SGGW, jest imponująca.

- To prawda, nauka jest dziś globalna, a wyniki badań służą - a w każdym razie powinny służyć - wszystkim ludziom. Od 2011 roku SGGW jest pełnoprawnym członkiem organizacji Euroleague for Life Sciences, skupiającej 7 najlepszych europejskich uniwersytetów przyrodniczych. Realizujemy wspólne projekty, prowadzimy badania, wykorzystujemy najlepsze praktyki, organizujemy wymianę studentów i kadry naukowej. Od jesieni tego roku SGGW będzie przewodniczyć tej organizacji. To dowód uznania dla naszych osiągnięć. Współpracujemy z uczelniami z USA, Nowej Zelandii, Japonii, coraz ściślej kooperujemy z uczelniami w Rosji, Ukrainie i Białorusi. Te uczelnie chcą pójść naszą drogą, dlatego bardzo zależy im na intensywnej wymianie. Uczą się od nas, w jaki sposób prowadzić badania i wdrażać ich wyniki.

- Coraz częściej mówi się, że studia przestały być najlepszym, najbardziej twórczym czasem w życiu młodego człowieka, bo udział w życiu studenckim ogranicza się do zaliczania obowiązkowych zajęć. Tymczasem SGGW konsekwentnie zachęca swoich studentów do aktywności poza tymi zajęciami - artystycznej, sportowej, charytatywnej.

- Tradycja zobowiązuje. Żeby wykształcić dobrego absolwenta, trzeba mu dać coś więcej niż tylko wykłady, ćwiczenia i laboratoria. Na SGGW każdy student może wybierać wśród wielu ofert spędzania wolnego czasu. Jest nasz „flagowy” zespół Promni, działają dwa chóry, zespół sygnalistów Akteon, zespól SQER dance. Zainteresowani sportem mogą pływać, biegać, grać w piłkę i tenisa. Mamy znakomite obiekty sportowe, budujemy kolejne boiska zewnętrzne. Warunki do wszelkiej aktywności są znakomite. Troszczymy się również o zdrowie studentów i pracowników - jesteśmy jedyną uczelnią z własną służba zdrowia. W kampusie jest też przedszkole dla dzieci pracowników i studentów, czynne od 7.00 do 19.00. Rozważamy otwarcie żłobka, jesteśmy na etapie sondowania potrzeb w tym zakresie.

- Jest Pan dumny ze swoich absolwentów?

- Bardzo! Monitorujemy ich losy od kilku lat, interesuje nas, gdzie trafiają po naszych studiach. Dyplom SGGW ma prestiż: znakomita większość absolwentów szybko znajduje pracę. Ja też jestem absolwentem SGGW i jestem z tego dumny.

- Powiedział Pan Rektor, że SGGW kształci specjalistów we wszystkich dziedzinach, które mają wpływ na życie ludzi. Jak wygląda zatem transfer wyników badań do gospodarki?

- O tę sferę zdecydowanie nie musimy się martwić. Zwykle jest to transfer bezpośredni i bardzo szybki. Jeśli nasi naukowcy wyhodują nową odmianę jabłek, skorzystają na tym polscy sadownicy. Stworzyliśmy odmianę mini kiwi z jadalną skórką, nowe odmiany zbóż i ziemniaków. Efekty tych prac trafiają do gospodarstw doświadczalnych SGGW, a stamtąd do rolników i hodowców. Opracowana w SGGW receptura nowego sera trafia do zakładów mleczarskich, a stamtąd - na polskie i zagraniczne stoły. Podobnie jest z innymi dziedzinami nauki i gospodarki. Moja „rodzima” Katedra Geoinżynierii sprawowała nadzór nad zabezpieczeniem wykopów warszawskiego metra, prowadziła badania gruntu pod budowę ogromnych wieżowców. Nasi hydrotechnicy mieli nadzór naukowy nad budową zapory w Czorsztynie. Takich przykładów są tysiące i dowodzą, że nie potrzebujemy specjalnych programów łączności z gospodarka. Gospodarka przychodzi do nas sama, codziennie. Naszym priorytetem są badania potrzebne ludziom, poprawiające jakość ich życia. Może to być i tworzenie innowacyjnych leków zwalczających najcięższe choroby, i nowy gatunek chleba.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała
Anna Wdowińska

Prof. dr hab. Alojzy Szymański jest absolwentem Wydziału Melioracji Wodnych SGGW. Studia ukończył w 1974 r. uzyskując dyplom magistra inżyniera. Stopień doktora nauk technicznych uzyskał w grudniu 1982 r., natomiast stopień doktora habilitowanego nauk technicznych w zakresie budownictwa na Wydziale Hydrotechniki Politechniki Gdańskiej w 1992 r. Tytuł naukowy profesora nauk technicznych otrzymał w 2004 r. W roku 1994 został zatrudniony na stanowisku profesora nadzwyczajnego, a w roku 2006 profesora zwyczajnego w Katedrze Geoinżynierii SGGW. W latach 1999 - 2002 pełnił funkcję dziekana Wydziału Inżynierii i Kształtowania Środowiska SGGW, natomiast w latach 2002-2008 prorektora ds. rozwoju SGGW a w 2008 został wybrany na Rektora Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Obszar badań naukowych prof. dr hab. Alojzego Szymańskiego koncentruje się na następujących kierunkach: rozwój metod modelowania przebiegu odkształceń gruntów słabych z wykorzystaniem zjawiska wzmocnienia gruntów słabych, doskonalenie metodyki badań i doboru parametrów do obliczeń osiadań budowli hydrotechnicznych i lądowych, rozwój metod oceny i kontroli stanu technicznego budowli hydrotechnicznych