Edukacyjna GRA o PRZYSZŁOŚĆ Drukuj

W styczniowym numerze miesięcznik "Perspektywy" zamieszcza rozmowę z Katarzyną Hall - ministrem edukacji narodowej i prof. Barbarą Kudrycką - ministrem nauki i szkolnictwa wyższego. Jak zatrzymać najlepszych maturzystów i studentów w Polsce i czym skusić zagraniczne "młode talenty" do podjęcia studiów w naszym kraju - o tym i nie tylko opowiadają Pierwsze Damy polskiej edukacji. Warto przeczytać!

 

Tego jeszcze nie było. Za sterami polskiej edukacji stanęły kobiety: Katarzyna Hall, minister edukacji narodowej i prof. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego. Obie, co równie unikalne - z doświadczeniem w sektorze niepublicznym. Jedna tworzyła oświatę niepaństwową w Gdańsku, druga powołała do życia przodującą w rankingach uczelnię niepubliczną. Oto, co między innymi mówią Pierwsze Damy polskiej edukacji w rozmowie z Bianką Siwińska i Anną Wdowińską.

Bitwa o najlepszych

Perspektywy: - Wszystkie rozwinięte kraje zabiegają o młode talenty, tak naprawdę toczy się o nie największa bitwa cywilizowanego świata - bitwa bezpardonowa, bo to właśnie na potencjale intelektualnym państwa budują swój potencjał innowacji i przestawiają swoje gospodarki na nowe tory... Nasza młodzież jest znakomita, co do tego, ani my, ani żadna z Pań nie ma wątpliwości. Ale zagraniczne uczelnie dziecinnie łatwo zabierają nam najlepszych maturzystów, ze zwycięzcami międzynarodowych olimpiad włącznie! Co robić, aby najlepsi absolwenci liceów nie porzucali Polski? I jak sprowadzać do nas talenty zza granicy?

Barbara Kudrycka: - W sytuacji, gdy mamy do zrealizowania strategię lizbońską, taki drenaż mózgów jest dla nas rzeczywiście szalenie niebezpieczny. Dlatego musimy nasze talenty wyławiać jak najwcześniej i mocniej niż dotychczas wspierać ich rozwój oraz zapewnić pełną drożność ich ścieżek kariery. O młodych zdolnych dbać musi nie tylko państwo, ale też przemysł i gospodarka oraz samorządy lokalne - najlepiej zorientowane w sytuacji i potrzebach własnego terenu. Stypendia dla nich muszą być bardziej atrakcyjne, a oferta naukowa uczelni polskich - konkurencyjna wobec tych światowych.
Trzeba pilnie skupić się na rozbudowaniu tego potencjału, który już mamy. Większe pieniądze powinny iść do szkół wyższych o najwyższej jakości nauczania, prowadzących badania naukowe o światowym znaczeniu, umiejętnie inwestujących w rozwój. Dzięki temu powstaną w Polsce ośrodki akademickiej doskonałości - skupiające wybitną kadrę i najlepszych studentów. Tylko one mają szansę konkurować na międzynarodowym rynku edukacyjnym.
Katarzyna Hall: - Przykładem, jak to działa, jest informatyka na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie o miejsca walczą laureaci olimpiad i konkursów, czyli ci, którzy teoretycznie studiować mogliby gdziekolwiek w świecie. Ten ośrodek jest po prostu znakomity i może konkurować z najlepszymi uczelniami światowymi. Nie jest sztuką odciąć się i zamknąć na świat. Sztuką jest podjąć rękawicę. A przypadek warszawskiej informatyki pokazuje, że nie musimy być na z góry straconej pozycji.

Perspektywy: - A co z tymi, co już wyjechali? Ja podtrzymywać ich więzi z naszym krajem? Czy istnieje polityka w tym zakresie?

Katarzyna Hall: - Tak, jest to jeden z priorytetów rządu. MEN chce w tym celu uczynić z polskiej matury, mającej przecież moc rekrutacyjną, nowy produkt eksportowy. Chcemy dać możliwość, żeby jednocześnie z brytyjską maturą można było przy placówce konsularnej przystąpić również do polskiej matury. Tak, aby dzieci tych, którzy wyjechali do pracy na Wyspach, miały możliwość ewentualnego powrotu na studia do kraju. Żeby dać im możliwość wyboru.
Barbara Kudrycka: - My natomiast myślimy, na razie bardzo jeszcze wstępnie, o otworzeniu polskiej uczelni w Londynie, dla tych, którzy przerwali studia wyjeżdżając z kraju oraz dla ich dzieci. Chodzi o to, aby mieli szerszą ofertę edukacyjną i aby podtrzymywać i pogłębiać ich związki z krajem.

Perspektywy: - Czyli i w oświacie, i w szkolnictwie wyższym są pomysły na działania w obszarze brain gain - odzyskiwania utraconego potencjału intelektualnego. Co jednak z naszą aktywnością w zakresie drain gain - pozyskiwaniem nowych źródeł talentów, czyli studentów zagranicznych?

Barbara Kudrycka: - Jest poza dyskusją, że nasze szkoły wyższe muszą wreszcie otworzyć się na studentów zagranicznych, bo jest to warunek konieczny, aby stały się konkurencyjne wobec innych uczelni europejskich. I nie odkryję też prochu mówiąc, że musimy prowadzić studia w języku angielskim - bo tak robią uczelnie w innych krajach, bo bez tego nie ściągniemy studentów nawet na wymiany w ramach Erazmusa! Studia w innych językach też są pożądane, ale angielski jest podstawą obecności w świecie.
Po drugie, potrzebujemy również studentów ze Wschodu - z Ukrainy, Rosji, Białorusi - którzy bardzo łatwo uczą się języka polskiego. Musimy być na tym kierunku bardzo aktywni. Stypendia rządu i samych uczelni to za mało, musimy aktywniej wykorzystywać dostępne na ten cel środki europejskie, które wcześniej w ogóle nie były wykorzystywane. W tym przypadku nie chodzi oczywiście o drenaż mózgów, tylko o otwartość na świat i wymianę idei.
Polskie uczelnie muszą też profesjonalnie promować swoje oferty edukacyjne. To jest nasz bardzo słaby punkt. W organizowanie przyjaznego środowiska dla studentów z zagranicy zaangażować się muszą również wspólnoty lokalne. Trzeba stworzyć formalny i nieformalny system wspierający ich asymilację. Twórzmy wielokulturowe osiedla, otwierajmy "puby Erasmusa", wykorzystujemy obecność studentów zagranicznych dla poszerzenia własnych horyzontów!
Katarzyna Hall: - Dla skuteczności strategii umiędzynarodowienia polskiej edukacji ważne będą również działania na szczeblu szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Za wcześnie jeszcze mówić o szczegółach, ale zapowiadam przygotowanie nowych, szerokich programów międzynarodowej wymiany młodzieży.

Inne spojrzenie

Perspektywy: Czego oświata i szkolnictwo wyższe państwowe mogą uczyć się od niepublicznego?

Katarzyna Hall: - Oświata niepubliczna na poziomie szkoły podstawowej, gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej zawsze będzie tylko niewielką częścią systemu edukacji, obejmującą swoim zasięgiem nieliczne grono uczniów. Jest to jednak na pewno segment prężny i twórczy i jego doświadczenie może być inspirujące. Oświacie niepublicznej o wiele więcej wolno, sama, bardzo swobodnie może kształtować swój program, swoją ofertę - swoją tożsamość. Jest to na pewno coś, czego brakuje w dużym stopniu tej państwowej. Dla mnie osobiście zawsze był to rodzaj niedużego laboratorium, w którym można było łatwiej sprawdzać pewne pomysły i koncepcje.
Barbara Kudrycka: - Jednym z moich odkryć już na stanowisku ministra był niesamowity rozwój sektora niepublicznego szkolnictwa wyższego w ostatnim czasie. Rozwój nie tyle ilościowy, co przekładający się na rozbudowywanie jakości. Coraz więcej niepublicznych szkół uzyskuje uprawnienia doktorskie, ich działalność naukowa jest często imponująca. Jest to również ten sektor, który umiędzynaradawia się niezwykle dynamicznie.
Uczelnie publiczne nauczyć się mogą od swych niepublicznych odpowiedników bardziej rynkowego podejścia do własnej działalności, innego systemu finansowania, bardziej dynamicznego zarządzania. Niezwykle ważna jest też gotowość do rzeczywistej, wewnętrznej ewaluacji tego wszystkiego, co na uczelni się dzieje. Niema tu miejsca na nieszczerość. Bo i tak rynek zweryfikuje to błyskawicznie.

Całość wywiadu w styczniowym numerze miesięcznika edukacyjnego "Perspektywy", nr 1(98)2008